Coraz więcej miast w Polsce i na świecie zmierza ku wyeliminowaniu samochodów osobowych z
centrów, argumentując że to sposób na poprawę jakości życia, zmniejszenie korków i poprawę
stanu środowiska. Choć na papierze brzmi to obiecująco, praktyka pokazuje, że problem pozostaje,
a nawet przybiera nowe formy.
Próby rozwiązań, takie jak ograniczanie miejsc parkingowych czy zamykanie kolejnych ulic, są
inspirowane przykładami z zachodnich metropolii, ale pozbywanie się aut niekoniecznie przynosi
oczekiwane rezultaty. Dlaczego? Dlatego, że zamiast samochodów prywatnych, ulice zapełniają się
pojazdami dostawczymi, taksówkami i przewoźnikami pokroju Ubera. Zwężanie ulic, budowa ścieżek
rowerowych i stawianie słupków i wysepek przyczynia się do korków (w tym większej emisji spalin)
oraz zatorów komunikacji miejskiej. To zmusza pasażerów do szukania innych rozwiązań.
Jak widać problem nie tkwi jedynie w samych autach, ale w potrzebach ludzi, które nadal wymagają
zaspokojenia. To wyzwanie, które wymaga przemyślanych strategii, uwzględniających nie tylko
ograniczenia, ale też realia życia mieszkańców.
Redakcja