Od samego początku ruskiej agresji na Ukrainę Polacy zdawali na „szóstkę” egzamin z człowieczeństwa. Od pierwszych minut konfliktu, który zmienił życie wszystkich Ukraińców, Polacy zaczęli się oddolnie organizować. Inicjatywy, które miały pomóc uciekającym, zawiązywały się w każdym zakątku naszego kraju.
Warszawa w tej sytuacji była, razem z przejściami granicznymi, kluczowa. To właśnie w stolicy Polski bardzo wielu Ukraińców szukało bezpiecznego schronienia. Tysiące mieszkańców naszego miasta przyjęło pod swój dach uciekających przed wojną. Mój dom również stał się przejściowym domem dla Katii, Galiny i 4 miesięcznego Matwieja, którym udało się bezpiecznie uciec z ostrzeliwanego Kijowa.
Jednak tego typu kryzysy są przede wszystkim wyzwaniem dla aparatu państwowego. Samorząd warszawski natychmiast zaczął organizować pomoc, wiele hal sportowych stało się miejscem schronienia dla uciekających ze wschodu. Problem jednak zaczyna się wtedy, gdy samorząd nie otrzymuje odpowiedniego wsparcia. W pierwszych dniach wojny aktywność Wojewody Mazowieckiego była absolutnie znikoma, a to właśnie wtedy była najbardziej potrzebna. Zaczęły się piętrzyć problemy, które rozwiązać mogła tylko współpraca na linii rząd – samorząd.
10 marca, razem z burmistrzem Bielan Grzegorzem Pietruczukiem, apelowaliśmy do wojewody o większe środki dla urzędów dzielnic w związku z tym, że miały one wziąć na siebie nadawanie uchodźcom numerów PESEL. Na złożoność i problematykę tego procesu zwracało uwagę wieku ekspertów, a brak reakcji ze strony wojewody nie napawał optymizmem. Zdecydowano się w końcu na uruchomienie dużego punktu na Stadionie Narodowym, który w pewnym stopniu odciążył urzędy dzielnic. Było to o tyle istotne, że gdyby dzielnice zajmowały się wyłącznie nadawaniem numerów PESEL, to załatwienie jakiejkolwiek innej, prozaicznej nawet, sprawy graniczyłoby z cudem.
Perspektywicznie martwi jednak to, że tak jak warszawianki i warszawiacy oraz samorząd warszawski zdali swój egzamin celująco, to rząd zdał go dopiero w terminie poprawkowym i to, co najwyżej, na tróję.
Jan Strzeżek, rzecznik prasowy Koła Parlamentarnego Porozumienia Jarosława Gowina

Jan Strzeżek, rzecznik prasowy Koła Parlamentarnego Porozumienia Jarosława Gowina