I końca nie widać

Podziel się tym wpisem

Przebudowa przejścia dla pieszych przez Wisłostradę rozpoczęła się w czerwcu 2024 r., a pierwotnie miała zakończyć się we wrześniu. Prace jednak nie zostały ukończone na czas. ZDM zapowiedziało ich finał w listopadzie 2024 r. Opóźnienie wynosi więc 2 miesiące.

Przebudowa przejścia dla pieszych przez Wisłostradę to część większego projektu, obejmującego budowę nowego przejścia dla pieszych z sygnalizacją świetlną na poziomie ulicy oraz modernizację infrastruktury dla rowerzystów i pieszych. Przebudowa nieuchronnie wiązała się z tymczasowymi zmianami w organizacji ruchu i tym samym z utrudnieniami dla kierowców, pieszych i rowerzystów. Zamknięty został wyjazdu z Karowej na Wisłostradę oraz zmniejszona została liczba dostępnych pasów ruchu na Wisłostradzie (zajęcie prawego pasa w kierunku Mokotowa i lewego pasa w stronę Żoliborza). Nastąpiły również zmiany w komunikacji miejskiej – linie autobusowe 106 i 118 nie mogły dojechać do pętli Mariensztat i musiały kończyć trasę wcześniej, na przystanku Browarna. Wpływało to na czas i komfort przejazdu pasażerów ZTM, którzy musieli korzystać z objazdów lub innych przesiadek.

Projekt, który pierwotnie miał zakończyć się we wrześniu a planowany był na okres wakacyjny, aby nie utrudniać życia mieszkańcom Powiśla oraz nie blokować jednej z najważniejszych osi komunikacyjnych miasta – napotkał opóźnienia. Drogowcy nieudolnie je tłumaczyli zmiennymi warunkami pogodowymi, zwiększonym zakresem prac oraz trudnościami w organizacji ruchu. Jest to o tyle absurdalne, że lato było dość pogodne, zaś wszelkie utrudnienia w ruchu wynikały z tej przeciągającej się inwestycji a nie odwrotnie. Kolejne zakończenie wszystkich prac zapowiedziane było na listopad. Ostatecznie ul. Karowa została otwarta w ostatnim dniu października. Cała inwestycja ciągnie się jednak niemiłosiernie i wygląda na to, że nie zostanie jeszcze ukończona.

Warto również zwrócić uwagę na to, że przebudowa nie została zaprojektowana i wykonana razem z kładką przez Wisłę, ale w histerycznym trybie awaryjnym, gdy się okazało, że właściwie nie ma zjazdu z kładki a całość jest jedną wielką architektoniczną pomyłką i improwizacją.

Redakcja

ul. Karowa w dniu otwarcia, fot. A. Sheybal
Agencja Interaktywna dogo.pl