Jak miasto dba o swoich przedsiębiorców?!

Podziel się tym wpisem

Prowadzenie działalności gastronomicznej na bulwarach nad Wisłą jest bardzo trudne. Wynika to przede wszystkim z sezonowości takiego biznesu jak również z tego, że jest on uzależniony od kaprysów natury – zimno, deszcz i brzydka pogodna wypłaszają skutecznie spacerowiczów. Nieoczekiwana powódź może również na kilka tygodni uniemożliwić jakąkolwiek aktywność. No i pamiętać należy o tym, że od poniedziałku do piątku tłumów na bulwarach nie ma, zaś cały ruch kumuluje się w weekendy. Oznacza to, że na robienie interesów jest tylko 6 miesięcy w roku (w tym maksymalnie 25 weekendów). To bardzo mało. Wydawałoby się zatem, że władze miasta powinny zrobić wszystko, aby przedsiębiorców wspomóc.

31 października 2021 r. zakończyła się dzierżawa pawilonów na Bulwarze gen. Pattona (pomiędzy Mostem Śląsko-Dąbrowskim a Mostem Świętokrzyskim). W marcu 2022 zostały rozpisane konkursy na wydzierżawienie, na okres do 3 lat trzech, części nieruchomości z przeznaczeniem na prowadzenie działalności gastronomicznej, kulturalnej/społeczno-edukacyjnej oraz sezonowych ogródków gastronomicznych. Wyniki konkursu zostały ogłoszone 1 kwietnia 2022 r., przy czym dzierżawcy zostali zobowiązani do rozpoczęcia prowadzenia działalności do dnia 15.05.2022 r.

Warunki zaproponowane w konkursie, biorąc pod uwagę specyfikę funkcjonowania bulwarów, są dość trudne. Za dzierżawę pawilonów najemcy płacić muszą cały rok, choć inna wysokość jest naliczana od 1 kwietnia do 31 października (w zależności od wielkości nieruchomości od 11 do 15 tys. zł netto za miesiąc), zaś od 1 listopada do 31 marca opłata jest stosownie niższa czyli od 6 do 8 tys. zł netto za miesiąc. Widać zatem gołym okiem, że jeżeli najemcy nie rozpoczną działalności w kwietniu, to tracą możliwość zarobienia chociażby na czynsz. A przecież są jeszcze inne koszty jak media, remont i zatrudnienie pracowników. 

Nasuwa się pytanie, dlaczego konkurs został rozpisany tak późno? Zarząd Zieleni m.st. Warszawy ustami rzeczniczki tłumaczy, że nie było można wszcząć procedury konkursowej od razu po wydaniu nieruchomości, gdyż w pierwszej kolejności należało się zająć koniecznymi i dość czasochłonnym czynnościami, niezbędnymi do ogłoszenia nowego przetargu. Był to czas na ocenę stanu technicznego pawilonów po opuszczeniu ich przez poprzedniego dzierżawcę oraz na wykonanie prac porządkowych, w tym np. usuniecie i utylizację pozostawionych mebli. ZZW nie ma sobie nic do zarzucenia i uważa, że konkurs został ogłoszony przed otwarciem sezonu i w czasie umożliwiającym wykonanie prac adaptacyjnych, w okresie relatywnie niewielkiego ruchu na Bulwarach.

Czy rzeczywiście nie można było zająć się formalnościami przetargowymi wcześniej oraz czy faktycznie nowi najemcy mieli wystarczająco dużo czasu? Niestety zdecydowanie nie. Urzędnicy powinni byli działać dwutorowo i jednocześnie przygotowywać przetarg jak również lokale, aby można było już na początku roku kalendarzowego wprowadzić nowych przedsiębiorców i dać im czas, aby mogli się przygotować na start sezonu. Tylko to bowiem gwarantuje, iż najemcy wykorzystają w pełni cały sezon. Idiotyczne i skandaliczne jest tłumaczenie, że miejscy urzędnicy nie są w stanie robić kilku rzeczy naraz!

Najemcy nie mieli jednak takiej szansy. W długi weekend majowy na 9 pawilonów działał jeden i to prowizorycznie. Dokładnie miesiąc później, czyli wówczas gdy powinno już wszystko hulać w najlepsze – działały trzy lokale, w tym tylko jeden był w pełni urządzony. Reszta pozostaje rozgrzebana albo pusta i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższych dniach coś się miało zmienić. A to oznacza, że już w tej chwili firmy, które przetarg wygrały mają potężne kłopoty i raczej się z nich nie wygrzebią, bo straciły 1/3 sezonu.

To niestety kolejny dowód na niegospodarność miejskich włodarzy i na traktowanie przedsiębiorców z buta. Wszystko postawione jest na głowie i nie widać końca tym absurdom. Dzierżawa na trzy lata nie daje szansy, aby zwróciły się najemcom nawet koszty remontu pawilonów. Z jednej strony nie pozwala się przedsiębiorcom uczciwie i spokojnie pracować i zarabiać, zaś z drugiej stawia się zapory przeciw czołgowe blokując cały plac dla trzech lokali dla celebrytów lub urządza się (za ciężkie pieniądze) paletową strefę relaksu. Przy ulicy Marszałkowskiej wysokość czynszów jest tak wysoka, że nie ma chętnych na lokale i „salon” wyglądać zaczyna jak opuszczony slams (pusta przestrzeń nie generuje zysków). Bulwary nad Wisłą wpisują się niestety w cały ciąg tragicznych w skutkach działań miejskich urzędników.

Lato niemal już w pełni, tłumy spacerowiczów nad Wisłą, bulwary rozkopane, ścieżka rowerowa zamknięta a pawilony puste. Wizytówka Warszawy w pełnej formie.

Stanisław Skibiński

Agencja Interaktywna dogo.pl