Północna pierzeja Alei Jerozolimskich przed wojną była w pełni zabudowana. W wyniku zniszczeń
rozebrano część kamienic pomiędzy Nowym Światem a skarpą i w ich miejscu zorganizowany
został skwer. Niemal 80 lat po wojnie gruchnęła wieść, iż rozpocznie się budowa nowej kamienicy
pod numerem Smolna 23.
Powojenny brak decyzji o odbudowie kamienic przy ul. Smolnej sprawił, że miejsce to przez lata
straszyło. Wygryziona, urwana pierzeja była nieestetyczna i wyraźnie brakowało pomysłu na jej
zagospodarowanie. Tłumaczono taki stan decyzjami powojennych architektów. W jakim jednak
stopniu był to zabieg celowy, a w jakim wypadkowa braku pomysłu i pieniędzy?
No ale minęło wiele lat, zaś działka przy Smolnej stała się jedną z najatrakcyjniejszych w Warszawie.
Nagła dbałość gospodarzy miasta o estetykę tego miejsca i „dopełnienie brakującej tkanki
urbanistycznej” wzbudza spore wątpliwości, szczególnie, że za tą pierwszą precedensową realizacją
pójdą kolejne. Jest zatem jasne jak słońce, że cała przestrzeń zostanie zabudowana, szczególnie w
obliczu zapewnień, iż inwestycja została zaprojektowana zgodnie z zapisami miejscowego planu
zagospodarowania przestrzennego.
Pusta przestrzeń przy Smolnej nie była atrakcyjna, ale nagłe, entuzjastyczne decyzje w sprawie jej
zabudowy co najmniej zaskakują, tym bardziej, że miejscy aktywiści histerycznie bronią każdego
drzewa. Tymczasem w majestacie prawa właśnie znika całkiem sporo miejskiej zieleni i jest ona, w
tym rejonie i okolicznościach, absolutnie nie do odzyskania. Po raz kolejny mieszkańcy zostali
potraktowani jak ta przysłowiowa gotowana żaba.
Na początek ogłoszono, że inwestor odtworzy część zniszczonej pierzei sprzed wojny, zaś inspiracją
dla współczesnego projektu Smolnej 23 były m.in. archiwalne zdjęcia tej ulicy z czasów jej świetności.
Dodano, że nowa kamienica będzie się wkomponowywała w pobliskie otoczenie, a na końcu
delikatnie wspomniano, iż docelowo obiekt współtworzyć ma zwartą pierzeję miejską. Oczywiście do
momentu realizacji sąsiedniej zabudowy przyległej, będzie budynkiem wolnostojącym. Ściany
elewacji bocznych zdobić będzie roślinność.
No i po tych zapewnieniach maluczcy muszą być zachwyceni, a wątpliwości związane z wycięciem
parku powinny całkowicie i absolutnie zniknąć. Fakt, że dobro naszych płuc przegrało z
ekskluzywnymi apartamentami dla najbogatszych zrekompensują wrażenia estetyczne – to, że
„wykończenie kamienicy, w tym użycie szlachetnych materiałów, ma stanowić kompromis między
założeniami projektowymi o współczesnym charakterze a pracami odtwarzającymi tkankę
historyczną.”
W całej tej historii nie wzbudza wątpliwości kwestia estetyczna, bo jak wspomniano na początku było
to miejsce kompletnie niewykorzystane i proszące się o zagospodarowanie. Dziwi jednak, że nagle 80
lat po wojnie włodarze wpadli na ten znakomity pomysł, aby uzupełnić przedwojenną zabudowę. To
po pierwsze. Po drugie, irytuje hipokryzja związana z miejską zielenią – z jednej strony odbiera się
mieszkańcom miejsca postojowe, a z drugiej lekką ręką oddaje 1/3 parku na budowę.
Karol Gottlieb
