Plac bez placu

Podziel się tym wpisem

Plac Powstańców Warszawy przechodzi właśnie swoją czwartą kosztowną metamorfozę. Tym razem w duchu „zielonej, przyjaznej przestrzeni miejskiej”. Posadzone zostaną drzewa, krzewy, rabaty – ma być zielono, miło i ekologicznie. Tylko… czy zielenią da się przykryć brak wizji?

Władze miasta – w pogoni za trendem „zielonej transformacji” – zdają się zapominać o podstawach architektury i urbanistyki. Nowe nasadzenia nie rozwiązują najważniejszego problemu: braku spójnej koncepcji tego miejsca. Zieleń, choć potrzebna i cenna, nie może być jedynym lekarstwem na zagospodarowanie każdej przestrzeni.

Od lat forsuje się ideę eliminacji aut z centrum – często słusznie. Ale wyrzucenie samochodów nie sprawia automatycznie, że powstanie miejska agora. Samo „odbetonowanie” placu nie tworzy jego funkcji społecznej. Usunięcie aut bez zaprojektowania życia, które ma je zastąpić, pozostawia pustkę – tylko tym razem zieloną. Tyle, że miasto to nie las. A plac to nie rabata w parku.

Plac miejski powinien być zamkniętym, czytelnym wnętrzem urbanistycznym. Z osiami widokowymi, spójną zabudową, komunikacyjną logiką. A Plac Powstańców Warszawy? To przypadkowa mozaika budynków o różnej wysokości, bez jednej linii zabudowy, bez ciągłości funkcji w parterach, bez spójności materiałowej. Gdzie jest architektura?

Nie ma kawiarni, nie ma restauracji, nie ma handlu, nie ma usług. Partery to zamknięte instytucje. Nie ma niczego, co zachęcałoby do wejścia, zatrzymania się, spotkania, pozostania. Nie ma klimatu, nie ma energii, nie ma celu. Można przejść – ale nie ma powodu, by zostać. A bez ludzi nawet najpiękniejszy plac to tylko scenografia bez aktorów. Więc dla kogo jest to miejsce?

Czas powiedzieć to wprost, że być może trzeba przestać nazywać każdą wolną przestrzeń między budynkami „placem”. Bo plac to coś więcej niż wybrukowana przestrzeń i kilka drzew. Plac to funkcja, atmosfera, życie społeczne. To miejsce, do którego się wraca, a nie które się omija. Plac Powstańców Warszawy nie spełnia żadnej z definicji placu miejskiego. Nie ma funkcji wypoczynkowej, nie ma funkcji społecznej, nie ma funkcji reprezentacyjnej.

A może po prostu miasto nie ma pomysłu na tę przestrzeń? Może pora spojrzeć prawdzie w oczy i przestać udawać, że wystarczy dosadzić kilka drzew, by powstało „serce miasta”? Bo to nie zieleń tworzy plac – to ludzie, architektura i życie. Las nie uratuje tego placu a zieleń go nie uzasadni i nie usprawiedliwi A już na pewno nie stanie się pretekstem, aby ktokolwiek na nim przesiadywał.

Aleksandra Sheybal

fot. Aleksandra Sheybal
Agencja Interaktywna dogo.pl