Smog nie od samochodów, powietrze gorsze mimo zakazów. Wpis ratusza jako akt bezradności

Podziel się tym wpisem

Wpis m.st. Warszawy o pogorszeniu jakości powietrza miał być zapewne informacją i uspokojeniem mieszkańców. W rzeczywistości stał się niezamierzonym aktem oskarżenia wobec własnej polityki antysmogowej. Bo jeśli po latach działań, inwestycji, zakazów i symbolicznych reform powietrze wciąż się pogarsza, to znaczy, że miasto albo źle diagnozuje problem, albo stosuje nieskuteczne narzędzia. A najpewniej – jedno i drugie.

Smog jest, tylko winni są… wszyscy dookoła

Z komunikatu jasno wynika jedno: źródła smogu nie leżą tam, gdzie miasto kieruje swoje najbardziej restrykcyjne działania. Podwyższony poziom PM10 w styczniu nie jest zaskoczeniem – to klasyczny epizod zimowy, związany z ogrzewaniem, warunkami meteorologicznymi i napływem zanieczyszczeń z obszarów ościennych.

Miasto samo przyznaje, że: kluczowe znaczenie mają paleniska domowe, problem ma charakter regionalny, a nie wyłącznie miejski, zanieczyszczenia są monitorowane również poza Warszawą, bo napływają z zewnątrz. Skoro tak, to powstaje pytanie zasadnicze: jak do tego wszystkiego ma się Strefa Czystego Transportu?

SCT – rozwiązanie bez problemu

Strefa Czystego Transportu została przedstawiona jako jeden z filarów walki o czyste powietrze. Tymczasem zimowy smog – dokładnie ten, przed którym dziś ostrzega ratusz – nie pochodzi w dominującej mierze z samochodów. Pochodzi z pieców, kotłów, spalania paliw stałych i niekorzystnych warunków atmosferycznych.

Własny komunikat miasta to potwierdza. Jeśli więc: smog jest większy zimą, główne źródła są pozamiejskie i grzewcze, jakość powietrza się pogarsza mimo SCT, to trudno nie dojść do wniosku, że SCT nie jest realnym narzędziem walki z tym problemem, a raczej politycznym symbolem.

Rowerem przez smog?

Szczególnie groteskowo brzmi zestawienie zaleceń zdrowotnych z narracją transportową miasta. Z jednej strony ratusz apeluje, by: unikać wysiłku fizycznego na zewnątrz, ograniczyć przebywanie na powietrzu, uważać na kaszel i duszności.

Z drugiej – od lat promuje rower jako uniwersalną alternatywę transportową, również zimą. Jak dokładnie ma wyglądać ta „zielona mobilność” w dniu, w którym miasto samo ostrzega przed oddychaniem?

To nie jest drobna sprzeczność komunikacyjna. To fundamentalny brak spójności między polityką zdrowotną, transportową i środowiskową.

Monitoring zamiast efektów

Wpis ratusza obficie chwali się narzędziami: setkami czujników, smogowozem, aplikacjami, indeksami i systemami monitoringu. Tyle że monitorowanie problemu nie jest jego rozwiązaniem. Warszawa stała się mistrzem w mierzeniu smogu, informowaniu o smogu i ostrzeganiu przed smogiem. Znacznie gorzej idzie jej realne ograniczanie jego źródeł – zwłaszcza tych, które są trudniejsze politycznie i wymagają współpracy ponadlokalnej.

Wpis, który mówi więcej, niż miał mówić

Najbardziej uderzające jest to, że pochwalny wpis miasta w istocie: przyznaje, że powietrze się pogorszyło, potwierdza, że przyczyny są inne niż transport indywidualny, pokazuje, że kluczowe działania leżą poza zasięgiem prostych zakazów.

To nie jest komunikat o sukcesie. To komunikat o niemocy. O tym, że miasto wybrało narzędzia łatwe do wdrożenia i medialnie atrakcyjne, zamiast skutecznych. Że walczy z tym, co widać i da się zakazać, a nie z tym, co faktycznie odpowiada za zimowy smog.

Ekologia jako alibi

W tym sensie Strefa Czystego Transportu coraz bardziej wygląda nie jak element racjonalnej polityki środowiskowej, lecz jak alibi dla braku realnych efektów. Skoro powietrze się nie poprawia, zawsze można powiedzieć, że „potrzeba więcej czasu”, „jeszcze ostrzej”, „jeszcze szerzej”. Tylko że powietrze nie reaguje na narrację. Reaguje na źródła emisji. A własny wpis miasta jasno pokazuje, że te źródła leżą gdzie indziej.

I właśnie dlatego ten komunikat – wbrew intencjom autorów – jest jednym z najmocniejszych dowodów na to, że obecna polityka antysmogowa Warszawy wymaga nie kolejnych zakazów, lecz gruntownej korekty myślenia. Jak mówią młodzi: samozaoranie.

Aleksandra Sheybal

Agencja Interaktywna dogo.pl