Wyścigi z urzędnikami

Podziel się tym wpisem

We wrześniu 2014 r. Rada Warszawy podjęła uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia „mikroplanu” działki przy przedszkolu nr 24, ul. Drewniana 10/16. Podyktowane to było koniecznością utrzymania funkcji oświatowej, aby wykluczyć zabudowę komercyjną i zapewnić dalsze funkcjonowanie przedszkola.

W wyniku zwrotu dekretowego, roszczeniami została objęta część działki ewidencyjnej nr 24/4 położonej na terenie placu zabaw. Właściciel odzyskanej nieruchomości mógł więc dążyć do wydania warunków zabudowy i pozwolenia na budowę, a w konsekwencji rozpocząć inwestycję. Stąd, w uzasadnieniu do projektu uchwały nad przystąpieniem do „mikroplanu”, władze miasta wskazały  na konieczność szybkiego działania, argumentując iż w aktualnej sytuacji prawnej bardziej chronione jest prawo własności i dysponowania nieruchomością niż priorytety lokalnej społeczności i standardy urbanistyczne. Tym bardziej, że istnieje jednoczesny brak norm opisujących niezbędne przestrzenne wyposażenie przedszkoli publicznych, a tylko plan może zabezpieczyć dotychczasowy teren przedszkola przed funkcjonalną i przestrzenną degradacją.

Uchwała o przystąpieniu do prac nad tym planem została podjęta w październiku 2014 r. Rok później, gdy plan wciąż jeszcze powstawał, stołeczny ratusz zwrócił w trybie reprywatyzacji  1,5 tys. m kw. w narożniku ul. Topiel i Leszczyńskiej, zaś grunt przejęła firma deweloperska Marvipol. O tym, że taka zapadła decyzja ówcześni radni z Komisji  Ładu Przestrzennego dowiedzieli się, gdy zadali pytanie o to na jakim etapie jest „mikroplan” mający chronić w/w działkę.

Biuro Architektury działało w tempie wyjątkowo ekspresowym. Dość powiedzieć, że po trzech i pół roku prac nad dokumentem, który miał ochronić przedszkole przy Drewnianej, okazało się, że planu nadal nie ma, zaś developer zdobył już pozwolenie na budowę i  rozpoczął prace. Wiceprezydent Michał Olszewski poinformował radnych, że taką decyzję podjął zespół koordynujący.  Cały więc zamysł dotyczący „mikroplanu” szlag trafił, praca poszła w komin a radni zostali wystrychnięci na dudka. A właściwie w konia zrobiono głównie mieszkańców.  

Inwestycja u zbiegu ul. Leszczyńskiej i Topiel powstała. Budynek jest koszmarnie brzydki i tandetny, zaś jego elewacja, od strony przedszkola, to po prostu lita ściana betonu. Ponoć miał to być architektoniczny majstersztyk, dzięki któremu ten kolos miał się pięknie komponować z otoczeniem, w tym z sąsiadującym przedszkolem. Nic bardziej mylnego.

„Mikroplany” powołano do życia po to, aby chronić, zaś ich idea polegała na bardzo szybkim procedowaniu. W tym przypadku procedowano tak długo i opieszale (nie ulega wątpliwości iż celowo), aby nie udało się zabezpieczyć chronionej działki. I nie jest to, jak sądzę, odosobniony przypadek niestety.

Stanisław Skibiński

Agencja Interaktywna dogo.pl