J. Tuwim zadebiutował w Qvi pro Qvo w premierowym spektaklu 4 kwietnia 1919 r. jako autor „pastelu śpiewnego” „O Pirrotach, Pierotce, kominiarzu i cnocie” (z muzyką J. Boczkowskiego), oraz sceny dramatycznej „Wiedźma i błazen.” I tak zostało już do końca istnienia kabaretu – żadna premiera nie mogła się obyć bez piosenki, skeczu, monologu czy satyry politycznej J. Tuwima.
Pisane dla kabaretu teksty mają charakterystyczną, również i dla liryki poety, wieloznaczność emocjonalną, bogactwo nastroju, złożoność znaczeniową. Tuwim – mówił A. Dymsza – to nie tylko autor. To także poeta.
J. Tuwim był jednym z najbardziej nowoczesnych polskich autorów, wcześniej niż inni zrozumiał, że współczesne społeczeństwo potrzebuje literatury jako rozrywki, a nie nauczycielki życia. Był autorem największych przebojów Ordonki (była jego ulubioną piosenkarką) takich jak : Miłość Ci wszystko wybaczy, Na pierwszy znak, Ja śpiewam piosenki… J. Tuwim wykreował też postać dziwaka – Teofila Winegreta – obmyślonego dla A. Dymszy. Teofil – absurdalny, nierzeczywisty, rodem z purnonsensu, który przedstawiał się: dziwak jestem.
DZIWAK JESTEM
Ta uroda i ta broda,
I ta cała moja moda.
Taka mina, że do kina
Już mnie biorą na następcę Valentina.
Jestem szybki, jestem gibki,
Rzadko u nas widać takie typki.
Magik, tragik, z dumnym czołem,
Ja sam nie wiem skąd się wziąłem, bo:
Nikt mnie nie rodził,
Nikt mnie nie płodził,
Nikt nie przychodził
Na moje chrzciny, nie mam krewnych, ni rodziny.
Sam , sam z niczego.
Fiut, cyk, dlaczego?
Nikt mnie nie rodził,
Nikt mnie nie płodził, ja sam.
W życiu się wciąż sam wałęsam,
W dziwnym tańcu nerwy swe wytrząsam.
Tu się złapię, tu się drapie
I się zżymam, kiedy kto mi da po papie.
Przez tę brodę, przez urodę,
Nie wiem, ale tworze dziwną modę.
Tragik, magik, z dumnym czołem,
Ja sam nie wiem, skąd się wziąłem. Ach!
A kiedy umrę,
Sam zrobię trumnę.
Sam się położę i sam pójdę na swój pogrzeb.
Sam, sam, choć nudno,
Fiut, ciut, cóż, trudno.
A potem znów wrócę skikać,
Znów wrócę fikać, ten sam.
A sam A. Dymsza tak mówił: Tuwim-wielki poeta i wspaniały autor, przy tym uroczy i skromny. No a śmieszek – nie daj Boże! Jak tylko miał czas, dla oderwania się od poezji wpadał do teatru – za kulisy. Tu się dopiero zaczynało. W większości wypadków z tych kawałów powstawały wspaniałe utwory.
A. Dymsza nigdy nie pozwalał sobie na zbyt mocne kawały w stosunku do J. Tuwima, utrzymując zawsze dystans mimo wielokrotnych bruderszaftów. J. Tuwim dobrze czuł się tylko w ojczyźnie-polszczyźnie, chociaż próbowano mu to odebrać, twierdząc, że nie pisze po polsku, tylko w języku polskim (antysemickie ataki zaczęły odciskać coraz większe piętno). Z sztandarowym publicystą endeckim Adolfem Nowaczyńskim związała J. Tuwima anegdota. Wznosząc toast na jakimś bankiecie, w którym obaj uczestniczyli, A. Nowaczyński przemówił: Nie ma literatury polskiej bez Mickiewicz, nie ma Mickiewicza bez Pana Tadeusza, nie ma Pana Tadeusza bez Jankiela! Wiwat Tuwim! Poeta natychmiast się zrewanżował: Nie ma literatury polskiej bez Mickiewicz, nie ma Mickiewicza bez Pana Tadeusza, nie ma Pana Tadeusza bez Jankiela, nie ma Jankiela bez cymbałów! Wiwat Nowaczyński!
J. Tuwim nosił w sobie dziedzictwo polskości, żydostwa i kultury rosyjskiej. Z jednej strony odbierał to jako poszerzenie swojej świadomości i człowieczeństwa, a z drugiej strony jako wewnętrzny konflikt, nieszczęście i kompleks. Przede wszystkim jednak był poetą, który wszystkie przeciwności losu zamykał w strofie.
Co nam zostało z tych lat
Miłości pierwszej?
Zeschnięte liście i kwiat
W tomiku wierszy.
Wspomnienia czułe i szept,
I jasne łzy, co nie schną,
I anioł smutku, co wszedł
Małogorzata Jaworska Gilde
