
Przebudowa Placu Defilad od początku budziła emocje. Jedni widzieli w niej długo oczekiwaną zmianę przestrzeni kojarzonej z betonową pustynią, inni zwracali uwagę, że stolica stopniowo traci jedno z niewielu miejsc zdolnych pomieścić naprawdę duże zgromadzenia publiczne. Nie jest to wyłącznie spór o estetykę. To pytanie o funkcje, jakie powinno pełnić centrum stolicy państwa.
Przebudowa Placu Defilad od początku budziła emocje. Jedni widzieli w niej długo oczekiwaną zmianę przestrzeni kojarzonej z betonową pustynią, inni zwracali uwagę, że stolica stopniowo traci jedno z niewielu miejsc zdolnych pomieścić naprawdę duże zgromadzenia publiczne. Nie jest to wyłącznie spór o estetykę. To pytanie o funkcje, jakie powinno pełnić centrum stolicy państwa.
Warto w tym kontekście sięgnąć do obowiązującej nadal Uchwały nr XCIV/2749/2010 Rady m.st. Warszawy z 9 listopada 2010 r. w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla rejonu Pałacu Kultury i Nauki. Lektura tego dokumentu prowadzi do interesujących wniosków.
Projektanci planu zakładali, że centralna przestrzeń będzie pełnić funkcję dużego placu miejskiego przystosowanego do organizacji imprez masowych. W § 24 zapisano m.in. obowiązek zagospodarowania terenu w sposób umożliwiający szybką ewakuację uczestników imprez masowych, wyposażenia go w urządzenia techniczne niezbędne do zapewnienia ich bezpieczeństwa oraz stosowania materiałów o wysokiej odporności na zniszczenie. Trudno uznać takie zapisy za przypadkowe. Pokazują one, że jeszcze w 2010 roku obowiązujący plan miejscowy przewidywał zachowanie tej przestrzeni jako miejsca zdolnego do organizacji dużych zgromadzeń i wydarzeń publicznych.
Nie powinno to zresztą dziwić. Każda stolica potrzebuje reprezentacyjnej, otwartej przestrzeni, w której mogą odbywać się uroczystości państwowe, wydarzenia religijne, koncerty czy zgromadzenia obywateli. Taką rolę od starożytności pełniły agory i fora, a współcześnie centralne place największych europejskich stolic.
Warszawa przez ponad sto lat zaborów nie wykształciła takiego forum miejskiego. Powojenny Plac Defilad powstał z powodów ideologicznych i miał służyć manifestowaniu potęgi komunistycznego państwa. Historia szybko pokazała jednak, że przestrzeń miejska zaczyna żyć własnym życiem. To właśnie tutaj odbył się wielki wiec Października 1956 roku, a później jedna z największych mszy świętych odprawionych przez Jana Pawła II. Miejsce zaprojektowane z myślą o defiladach stało się przestrzenią spotkań obywateli i wydarzeń o ogromnym znaczeniu historycznym.
Dzisiaj pojawia się pytanie, czy wraz z przebudową Warszawa nie utraciła tej funkcji. Powstała atrakcyjna przestrzeń z zielenią, alejkami i małą architekturą, ale jednocześnie znacznie trudniej wyobrazić sobie organizację wydarzeń, dla których plan miejscowy nakazywał zapewnienie odpowiedniej infrastruktury i możliwości bezpiecznej ewakuacji uczestników.
W tym miejscu pojawia się jeszcze jeden, znacznie mniej oczywisty problem, czyli kwestia nazwy. Od otwarcia nowej przestrzeni przed Pałacem Kultury i Nauki w materiałach promocyjnych miasta oraz w mediach coraz częściej pojawia się określenie „Plac Centralny”. Wielu mieszkańców odniosło wrażenie, że Warszawa zmieniła nazwę jednego z najbardziej rozpoznawalnych placów w Polsce. Tymczasem z prawnego punktu widzenia nic takiego nie nastąpiło.
Oficjalna nazwa nadal brzmi Plac Defilad. Nadawanie nazw ulicom i placom należy do wyłącznych kompetencji Rady m.st. Warszawy i wymaga podjęcia stosownej uchwały. Taka uchwała nigdy nie została podjęta. Nie istnieje akt prawa miejscowego zmieniający nazwę Placu Defilad na Plac Centralny, a Pałac Kultury i Nauki nadal ma adres: Plac Defilad 1.
Określenie „Plac Centralny” funkcjonuje natomiast jako nazwa projektu urbanistycznego realizowanego w ramach programu Nowe Centrum Warszawy oraz nowo zagospodarowanej części Placu Defilad. Jest to nazwa marketingowa i projektowa, a nie urzędowa nazwa placu.
To rozróżnienie ma znaczenie nie tylko formalne. Nazwy miejsc kształtują również sposób opowiadania ich historii. Towarzysząca otwarciu Placu Centralnego narracja koncentruje się przede wszystkim na przedwojennej Warszawie, przypominając siatkę dawnych ulic i kamienic zniszczonych podczas wojny. To ważny element historii, ale nie jedyny. Również powojenne zagospodarowanie tego terenu stało się częścią dziejów Warszawy i przez blisko siedemdziesiąt lat współtworzyło tożsamość centrum miasta.
Dlatego dyskusja o Placu Defilad nie powinna sprowadzać się wyłącznie do liczby drzew czy jakości nowej architektury krajobrazu. To przede wszystkim pytanie o to, jakie funkcje powinno pełnić centrum stolicy państwa oraz czy, projektując je na nowo, nie zapomniano o roli dużej, reprezentacyjnej przestrzeni publicznej zdolnej pomieścić wydarzenia o znaczeniu ogólnokrajowym.
W tym miejscu pojawia się jeszcze jedno pytanie, tym razem nie urbanistyczne, lecz prawne. Obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie ogranicza się do ogólnego stwierdzenia, że na tym terenie mogą odbywać się imprezy masowe. Posługuje się znacznie mocniejszą konstrukcją prawną. W § 24 wprowadza nakaz zagospodarowania terenu w sposób umożliwiający szybką ewakuację uczestników imprez masowych, nakaz wyposażenia go w urządzenia techniczne niezbędne do zapewnienia ich bezpieczeństwa oraz nakaz stosowania materiałów o wysokiej odporności na zniszczenie.
To nie są zalecenia ani luźne wytyczne. To ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który jest aktem prawa miejscowego i wiąże zarówno projektantów, jak i organy zatwierdzające inwestycję. Powstaje więc naturalne pytanie: czy obecna forma zagospodarowania rzeczywiście pozwala na realizację funkcji przewidzianej w planie?
Nowy plac został podzielony alejkami, rabatami, rozbudowaną zielenią, elementami małej architektury i pergolami. Nie oznacza to automatycznie, że organizacja dużych zgromadzeń jest niemożliwa. Oznacza jednak, że pojawiają się uzasadnione wątpliwości, czy przestrzeń zachowała parametry, dla których plan miejscowy nakazywał przygotowanie jej do obsługi imprez masowych.
To nie jest kwestia estetyki. To pytanie o zgodność inwestycji z obowiązującym prawem. Zgodnie z Prawem budowlanym organ wydający pozwolenie na budowę ma obowiązek sprawdzić zgodność projektu z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Oznacza to, że taka analiza musiała zostać przeprowadzona.
Powstaje więc kilka pytań, na które mieszkańcy mają prawo oczekiwać odpowiedzi. Czy projekt budowlany zawiera analizę wykazującą zgodność nowego zagospodarowania z § 24 planu? Czy wykonano analizę możliwości organizacji imprez masowych po przebudowie? Czy przeprowadzono analizę dróg ewakuacyjnych oraz maksymalnej liczby uczestników, jaką może pomieścić plac w nowym układzie? Czy wykazano, że zastosowane rozwiązania przestrzenne nie ograniczają funkcji, którą plan miejscowy wyraźnie przewiduje dla tego terenu?
Jeżeli takie analizy zostały wykonane, warto je udostępnić opinii publicznej. Jeżeli natomiast ich nie sporządzono, pojawia się pytanie, na jakiej podstawie uznano projekt za zgodny z obowiązującym planem miejscowym. Właśnie dlatego zasadne wydaje się udostępnienie dokumentów, które powinny zawierać taką ocenę. Sprawa przestaje być wówczas sporem o liczbę drzew czy wygląd placu. Staje się pytaniem o to, czy jedna z najważniejszych inwestycji w centrum Warszawy została zrealizowana zgodnie z obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego oraz czy wszystkie wymagane analizy rzeczywiście przeprowadzono.
Stanisław Skibiński