Lech Królikowski
Dnia 19 kwietnia 1899 r. w swoim mieszkaniu przy ul. Marszałkowskiej 151, zmarł Stanisław Kierbedź. Pochowany został w rodzinnym grobowcu na warszawskich Powązkach (kwatera M, rząd VI, miejsce 19/20). W swoim długim życiu, mimo że był polskim patriotą i katolikiem, dosłużył się wielkiego poważania w carskiej Rosji. Posiadał najwyższe rosyjskie odznaczenia, a także stopień naukowy profesora i wojskowy stopień generała. Od 1842 r. wykładał mechanikę w petersburskim Instytucie Inżynierów Komunikacji (dalej – IIK). Wykłady z mechaniki prowadził też na Uniwersytecie Petersburskim, w Wojskowej Głównej Szkole Inżynieryjnej w Petersburgu oraz w tamtejszym Instytucie Górniczym. Kierował budową ok. 26 650 km linii kolejowych.
Dnia 6 listopada 1842 r. Kierbedź mianowany został dyrektorem ds. budowy stałego mostu przez Newę w Petersburgu, który był pierwszym stalowym mostem w całym Imperium. Budowa mierzącego 343 metry mostu trwała osiem lat, a jego uroczyste otwarcie odbyło się 21 listopada 1850 r. Była to pionierska inwestycja, albowiem powstała bez wcześniejszego doświadczenia z budową tego typu obiektów, w miejscu, gdzie nurt rzeki jest bardzo szybki i głęboki (wpływają tu statki oceaniczne), oraz bez użycia kesonów. 27 lipca 1861 r. Kierbedź powołany został na stanowisko naczelnika Zarządu Komunikacji Lądowych i Wodnych w Królestwie Polskim. Wybudował wówczas pierwszy stalowy most przez Wisłę w Warszawie. Jego uroczyste przekazanie do użytku nastąpiło 22 października 1864 r.
Stanisław Kierbedź (senior) pochodził z zamożnej rodziny szlacheckiej wywodzącej się z Litwy. Urodził się 10 marca 1810 r. w majątku Nowy Dwór w guberni kowieńskiej. W 1826 r. podjął studia matematyczno-fizyczne na uniwersytecie w Wilnie. Dwa lata później, tj. w 1828 r. rozpoczął studia w prestiżowym petersburskim IIK. Nauka w tej uczelni kończyła się
wielodniowym egzaminem z osiemnastu przedmiotów. Na przełomie czerwca i lipca 1831 r. Kierbedź uzyskał łącznie 174,68 punktów na 180 możliwych. Szybko awansował, zaś w wieku 32 lat został profesorem mechaniki w swojej macierzystej uczelni. Kierbedź był nieprawdopodobnie aktywny oraz pracowity i niebawem stał się człowiekiem zamożnym, a nawet bardzo zamożnym. Posiadał m.in. willę z ogrodem i posiadłość ziemską w pobliżu
miasta Ancona nad Adriatykiem we Włoszech. W testamencie przeznaczył znaczną kwotę na stypendia dla studentów Warszawskiego Instytutu Politechnicznego oraz bogato uposażył swoje dzieci.
Stanisław Kierbedź (senior) miał siedmioro potomków. We wdzięcznej pamięci potomnych pozostała dwójka: Michał-Wincenty (ur. 1854 r.) oraz Eugenia (ur. 1855 r.). Michał-Wincenty, jak większość męskich potomków rodu Kierbedziów w XIX w., był absolwentami IIK. Budował linie kolejowe, tunele i mosty. Dorobił się także niezłego majątku. Będąc bezdzietnym, pod koniec życia rozparcelował swój majątek w Ołtarzewie pomiędzy pracujących tam pracowników. W 1912 r. ufundował, dla polskiej młodzieży, szkołę rzemieślniczą z internatem, a w 1913 r. wielopiętrowy gmach dla polskiego Towarzystwa Dobroczynności w Petersburgu.
Eugenia jest natomiast osobą niezwykle zasłużoną dla Warszawy, a przede wszystkim dla polskiej sztuki. W 1874 r., ojciec kupił jej pałac w Rybiniszkach (położony w Polskich Inflantach). Po wyremontowaniu zrujnowanego obiektu, Kierbedziowie przeznaczyli pałac dla polskich artystów, urządzając w nim 9 pracowni malarskich i jedną rzeźbiarską. Z obiektu korzystali m.in. prof. Konrad Krzyżanowski oraz prof. Kazimierz
Stabrowski. Przy Wybrzeżu Kościuszkowskim 37 w Warszawie Eugenia Kierbedziowa ufundowała gmach Szkoły Sztuk Pięknych. Projektantem budynku był architekt Alfons Gravier, zaś budowę zakończono latem 1914 r. Eugenia w testamencie przeznaczyła 250 tys. (ówczesnych) lirów, jako kapitał na stypendia dla studentów warszawskiej ASP. Opodal tego
budynku, przy ul. Tamka 1, ufundowała również gmach dla Towarzystwa Opieki
nad Przemysłem Ludowym. Warto też przypomnieć, że Eugenia Kierbedziowa ufundowała – istniejący do dnia dzisiejszego – piękny i obszerny gmach Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Koszykowej 26. Była także głównym udziałowcem w fundacji szpitala psychiatrycznego w Drewnicy (1903). 2 maja 1923 r., za zasługi dla kultury polskiej, otrzymała z rąk Józefa Piłsudskiego Krzyż Kawalerski Orderu Polonia Restituta, zaś 11 kwietnia 1929 r. nadano jej Honorowe Obywatelstwo m.st. Warszawy. Okres wojny Eugenia Kierbedziowa spędziła we Włoszech. Zmarła w Rzymie 10 lipca 1946 r. Pochowana jest w rodzinnym grobowcu na Powązkach.
* * *
Państwa i miasta Europy Zachodniej, którymi się zachwycamy, stanowią „sumę” wysiłku licznych pokoleń, których dorobek składa się na ich dzisiejszy stan. Ogromne zniszczenia Polski, a szczególnie Warszawy podczas II wojny światowej sprawiły, że większa część spuścizny materialnej i duchowej naszych przodków uległa zagładzie. Tym bardziej – moim zdaniem – powinniśmy pamiętać o ludziach, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli, ufundowali Narodowi, takie czy inne obiekty użyteczności publicznej, szczególnie te, które zachowały się do dnia dzisiejszego i nadal służą społeczeństwu. Takimi są, m.in. obiekty ufundowane przez Eugenię Kierbedziową, tj. Biblioteka Publiczna na Koszykowej oraz budynek Akademii Sztuk Pięknych przy Wybrzeżu Kościuszkowskim.
Majestatyczny grobowiec rodziny Kierbedziów znajduje się na Cmentarzu Powązkowskim. Niestety, w ostatnich kilku latach został obrabowany z większości napisów wykonanych z brązu. Na kamiennym tle pozostał jedynie cień liter. Są wśród nas – niestety – hieny cmentarne. To straszne, ale mnie bardziej martwi brak przeciwdziałania tym aktom wandalizmu ze strony zarządu cmentarza. Tym bardziej, iż rabunek elementów z brązu jest na tym cmentarzu widoczny na każdym kroku. Dziwi mnie jednak najbardziej, że instytucje obdarowane przed laty przez Kierbedziów, nie poczuwają się do drobnego rewanżu – naprawy uszkodzeń. Dziwi mnie w tej sprawie szczególnie postawa warszawskiej administracji samorządowej, która przed laty obdarowała Eugenię Kierbedziową tytułem Honorowego Obywatela m. st. Warszawy. Uważam, iż doprowadzenie grobowca Kierbedziów do „normalnego” stanu, nie przerasta możliwości samorządu stolicy Rzeczypospolitej.
Szanujmy tych, którzy łożyli na nasze miasto, chociaż nie musieli. Bowiem tylko taka postawa prowadzi do sumowania się dorobku pokoleń, a w konsekwencji do rozkwitu miast i państw!
Dr hab. Lech Królikowski