Zgłaszanie łamania prawa jest legalne i w wielu sytuacjach potrzebne. Bez obywateli gotowych reagować wiele poważnych przestępstw pozostałoby bezkarne. Społeczeństwo nie może funkcjonować, jeśli wszyscy odwracają wzrok od przemocy, oszustw czy zagrożeń dla innych. W tym sensie zgłoszenie nie jest donosicielstwem, lecz elementem odpowiedzialności społecznej.
Problem zaczyna się wtedy, gdy zgłaszanie przestaje być środkiem ochrony dobra wspólnego, a staje się celem samym w sobie. Kluczowa różnica nie leży w samym czynie, lecz w motywacji. Można zgłosić coś, aby zapobiec krzywdzie — albo po to, by poczuć władzę, wyższość lub zdobyć uznanie.
Współczesnym przykładem tej granicy jest działalność osoby znanej na Facebooku jako „Konfitura”, która uczyniła z dokumentowania i zgłaszania wykroczeń swoją publiczną tożsamość. Dla jednych jest to przykład obywatelskiej czujności. Dla innych symbol niepokojącego zjawiska — przekształcenia zgłaszania naruszeń w powód do dumy i autopromocji. W takiej sytuacji trudno już mówić wyłącznie o trosce o porządek prawny. Pojawia się pytanie, czy nie dochodzi do przesunięcia granicy — od odpowiedzialności w stronę obsesyjnej kontroli otoczenia.
Społeczeństwo nie opiera się wyłącznie na przepisach, lecz także na zaufaniu i zdrowych proporcjach. Jeśli każdy staje się potencjalnym obserwatorem i oskarżycielem, zanika poczucie wspólnoty, a pojawia się atmosfera podejrzliwości. Prawo miało chronić ludzi, nie zamieniać ich w nieustannych nadzorców siebie nawzajem.
Nie oznacza to, że należy tolerować bezprawie. Oznacza natomiast, że odpowiedzialność wymaga rozsądku i równowagi. Zgłaszanie powinno być narzędziem, a nie elementem tożsamości. Środkiem, a nie źródłem satysfakcji.
Granica między prawem a obsesją jest cienka. Po jednej stronie stoi troska o dobro wspólne. Po drugiej — postawa, która rozbija zaufanie społeczne i redukuje relacje międzyludzkie do ciągłej kontroli. Prawo może regulować zachowania, ale tylko człowiek może zdecydować, czy jego działanie wynika z odpowiedzialności, czy z potrzeby dominacji nad innymi.
Aleksandra Sheybal
