Rozmowa z dr Adamem Jarubasem – posłem do Parlamentu Europejskiego, członkiem Rady Naczelnej PSL, w latach 2012-2021 wiceprezesem PSL, wykładowcą akademickim.
Mamy kryzys na granicy z Białorusią. Jak widzi Pan perspektywy jego rozwiązania?
Najpierw refleksja ogólna – po 1989 r., po upadku komunizmu mogło się wydawać, że zwłaszcza w Europie, następuje okres stabilizacji. Była co prawda jeszcze wojna na Bałkanach, ale potem rozszerzanie UE i NATO, sojusz z USA, które dawały coraz większe poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Ale nic nie trwa wiecznie. Kilka lat temu mieliśmy zajęcie części Ukrainy przez Rosję i wojnę w Donbasie. Kryzys na granicy z Białorusią pokazał, że teraz niestabilność radykalnie zbliżyła się do terytorium naszego kraju. Tymczasem co robi PiS? Walczy z Unią Europejską, konfliktuje nas ze Stanami Zjednoczonymi (lex anty-TVN, kwestia praworządności). To jest polityka izolacjonizmu, co z uwagi na sąsiedztwo coraz bardziej agresywnej Rosji, jest skrajnie szkodliwe – Kaczyński igra bezpieczeństwem Polski. Polską racją stanu są jak najlepsze i spójne działania silnej Unii Europejskiej, a nie jej rozbijanie – co robi PiS. Chcę podkreślić wyraźnie, że bez działań dyplomatycznych UE i Stanów Zjednoczonych, być może też bez nałożenia zdecydowanych sankcji na reżim Łukaszenki, kryzys na naszej granicy zamiast rozwiązania, będzie narastał. Dlatego PiS musi natychmiast zweryfikować swoją politykę wobec UE i z nią współpracować, zamiast widzieć w Zachodnie zło, które w urojeniach Kaczyńskiego zagraża Polsce. To polityka PiS zagraża Polsce i bezpieczeństwu Polaków.
Czy według Pana za działaniami Łukaszenki stoi Rosja?
Bez wątpienia Łukaszenka jest za słaby, aby podejmować te działania samodzielnie. A Rosja, jak zwykle, rozgrywa swoją partię i być może jej celem jest tak naprawdę Ukraina. Obawiam się incydentów zbrojnych, zarówno na granicy polsko-białoruskiej jak też na granicy ukraińsko-rosyjskiej. Putin może w ten sposób testować cierpliwość i zdolność reakcji Zachodu, jednocześnie szantażując Europę odcięciem gazu.
W obliczu nadchodzącej zimy to bardzo silne narzędzie szantażu, bo gazu teraz brakuje. W obliczu kryzysu na granicy inne sprawy odeszły na drugi plan. Tymczasem 13 listopada podpisano w Glasgow, na szczycie klimatycznym OZN, bardzo ważne dla przyszłości całego globu porozumienie. Jak Pan ocenia jego konkluzje?
Porozumienie klimatyczne zostało zaakceptowane przez przedstawicieli ponad 200 państw. W konkluzji dokumentu, po raz pierwszy, zawarto zobowiązanie tak wielu krajów dotyczące stopniowego wycofywania węgla. Sekretarz generalny ONZ António Guterres ten wynik nazwał kompromisem. Podkreślił, że to ważny krok, ale to nie wystarczy bo „bitwa klimatyczna jest walką naszego życia i ta walka musi być wygrana”. Ja też uważam, że porozumienie jest niewystarczające, ale dobrze, że zostało zawarte niemal przez cały świat. Spalanie węgla powoduje około 40% światowej emisji CO2, więc ograniczenie jego stosowania jest kluczowe dla wysiłków, aby globalna temperatura nie wzrosła o więcej niż 1,5 stopnia Celsjusza. Jeśli się to nie uda, na Ziemi odczuwalne będą poważne skutki zmian klimatycznych, powodujące ekstremalne zjawiska przyrodnicze, a miliony ludzi narażonych będzie na olbrzymie upały, głód i masowe migracje.
Porozmawiajmy jeszcze o Pana pracy w Parlamencie Europejskim. Jest Pan członkiem Komisji Środowiska – UE stawia sobie bardziej ambitne cele niż te osiągnięte na szczycie klimatycznym OZN. Czy to właściwe?
Ktoś musi być liderem i wskazywać kierunek. 14 lipca Komisja Europejska przedstawiła pakiet legislacyjny, który ma pozwolić UE na zrealizowanie celów klimatycznych zapisanych, w niedawno przyjętym, Prawie Klimatycznym. Po raz pierwszy mamy do czynienia z zapisanymi, w drodze legislacyjnej, wiążącymi celami redukcji emisji gazów cieplarnianych – minimum 55% netto do 2030 r., oraz z neutralnością klimatyczną do 2050 r. Dotychczasowe cele były przyjmowane jedynie kierunkowo w konkluzjach Rady Europejskiej. Przedstawiony przez Komisję Europejską pakiet nosi nazwę „Fit for 55” w związku z pierwszym, 55 procentowym celem redukcji. To jak najbardziej słuszny kierunek. Aby jednak chronić konkurencyjność naszych firm trzeba przeciwdziałać Carbon leakage – ucieczce węglowej – przenoszeniu produkcji do krajów, które nie są w systemie ETS (Europejski System Handlu Emisjami), czyli opłat za ślad węglowy produktów wchodzących na rynek europejski.
3 lutego Komisja Europejska opublikowała „Europe’s Beating Cancer Plan” – Europejski Plan Pokonania Raka. Skąd ta inicjatywa?
Każdego roku diagnozuje się raka u 2,6 miliona osób. Ta choroba zabija 1,2 miliona ludzi w UE. Unia, która stanowi ok. 10% światowej populacji, to 25% z wszystkich przypadków raka na świecie. Rak dotyka nie tylko chorych, ale także ich rodziny i bliskich, zaś skala i ilość potrzebnych do walki środków czyni z tej choroby wyzwanie cywilizacyjne.
Jakie są więc Pana cele – co chce Pan osiągnąć pracując w komisji ds. walki z rakiem w Parlamencie Europejskim?
Będziemy tworzyć standardy równego dostępu do najnowszych metod leczenia dla wszystkich, bez względu na to, czy mieszkają na wschodzie czy zachodzie, w dużym mieście czy na wsi. Szybka diagnostyka i dostęp do najnowszych osiągnięć medycyny w zakresie onkologii to warunek skutecznego leczenia raka. To w Polsce musi ulec szybkiej poprawie. Zainicjowałem ostatnio akcję mającą na celu uświadamianie i zachęcanie do profilaktyki raka prostaty – kampanię „PROSTATA RZECZ – badaj się” (jej szczegóły są na mojej strony: www.jarubas.pl).