Warszawa coraz częściej funkcjonuje w dwóch rzeczywistościach. W jednej istnieją realne potrzeby infrastrukturalne i zaniedbane ulice wymagające pilnej modernizacji. W drugiej dominują efektowne wizje promowane przez miejskich aktywistów i podchwytywane przez władze miasta — wielkie nowe muzea, zwężanie arterii i kosztowne przebudowy pod hasłem „odzyskiwania przestrzeni”.
Miasto koncentruje się dziś na zawężaniu i przebudowie głównych ulic, takich jak Marszałkowska, ograniczając ich przepustowość i likwidując miejsca parkingowe, mimo że w perspektywie kilku lat obszar ten i tak będzie wymagał kolejnych zmian w związku z przebudową linii średnicowej czy przyszłością ronda Zawiszy. Oznacza to ryzyko wydawania ogromnych środków na inwestycje, które szybko okażą się tymczasowe.
Jednocześnie kluczowe arterie, takie jak Grochowska — jedna z głównych dróg wyjazdowych z miasta — od lat pozostają zaniedbane i pozbawione kompleksowej modernizacji. Co szczególnie niepokojące, zamiast nadrabiać wieloletnie braki infrastrukturalne, po tragicznych wydarzeniach wynikających z tych zaniedbań pojawiają się postulaty dalszego zawężania tej ulicy. To odwracanie logiki odpowiedzialnego zarządzania: zamiast naprawiać błędy i poprawiać bezpieczeństwo, ogranicza się funkcjonalność kluczowej infrastruktury.
W efekcie Warszawa coraz bardziej przypomina miasto zarządzane przez wizje i postulaty, a nie przez konsekwentną, długofalową strategię. Tymczasem mieszkańcy nie potrzebują symbolicznych projektów ani kosztownych eksperymentów, lecz sprawnie działającej, bezpiecznej i racjonalnie rozwijanej infrastruktury.
Stanisław Skibiński