Najwyższa Izba Kontroli w wystąpieniu pokontrolnym dotyczącym budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie wskazała na poważne błędy w przygotowaniu i realizacji jednej z najdroższych inwestycji kulturalnych w kraju.
Kluczowym problemem było rażące niedoszacowanie kosztów. Pierwotny budżet inwestycji – ok. 270 mln zł – opierał się na założeniach sprzed kilkunastu lat i nie został rzetelnie zaktualizowany mimo zmiany realiów gospodarczych i koncepcji projektu. Ostatecznie koszt budowy wzrósł do ponad 652 mln zł, czyli o blisko 400 mln zł więcej, niż zakładano na początku.
NIK zwraca również uwagę na znaczne opóźnienia. Realizacja inwestycji przesunęła się o kilka lat, m.in. z powodu braku uregulowanego stanu prawnego części terenu, sporów własnościowych oraz konieczności wielokrotnego przeprojektowywania obiektu. Kontrolerzy podkreślili, że miasto i muzeum rozpoczęły projekt bez pełnego zabezpieczenia gruntów, co w praktyce wymusiło kosztowne aneksy i zmiany harmonogramów.
Szczególnie krytycznie oceniono sposób zarządzania inwestycją. Umowy z projektantem, inżynierem kontraktu i wykonawcą były wielokrotnie aneksowane, a koszty nadzoru autorskiego wzrosły z kilku do ponad 30 mln zł.
NIK wskazała też na brak formalnie zapewnionego nadzoru autorskiego w kluczowym momencie końcowych odbiorów. Choć kontrola nie wykazała naruszeń prawa w samych procedurach przetargowych, Izba jednoznacznie stwierdziła, że inwestycja była źle przygotowana, niedoszacowana i prowadzona w sposób reaktywny, a skutki tych decyzji finansowych ponieśli podatnicy.
Wnioski NIK pokazują, że budowa MSN stała się przykładem projektu, w którym ambicja i decyzje polityczne wyprzedziły rzetelne planowanie, prowadząc do znaczącego wzrostu kosztów i wieloletnich opóźnień.
Paulina Poraj
